OCHRONA PRZED DESZCZEM

Skrzynię dla ochrony przed deszczem nakrywamy papą lub folią. Kończąc rzecz o działkowej gastronomii docho­dzimy do oczywistych wniosków. Okazuje się, że choćby najskromniejsze miejsce jadalne ogrom­nie ułatwi nam kontakt z działką. Ilekroć to głód wypędza nas do domu, kiedy właśnie najbar­dziej chciałoby się jeszcze posiedzieć i popraco­wać. Tereny działkowe, zwłaszcza w większych ośrodkach, lokalizowane są na coraz dalszych peryferiach. Wydłuża się więc również droga, którą musi pokonać działkowiec chcąc dotrzeć na swój skrawek zieleni. Aby więc stworzyć so­bie warunki umożliwiające przedłużenie czasu pobytu na działce — z konieczności pomyśleć musimy o organizacji najprostszych choćby form egzystencji.

POPATRZEĆ NA ZIELEŃ

Każdy z nas czy to podczas pracy, czy po jej zakończeniu chciałby sobie wygodnie odpocząć, odprężyć się, popa­trzyć na zieleń. Oczywiście można zawsze za­palić papierosa przysiadając na kamieniu lub na rozłożonej marynarce czy gazecie. W ten sposób jednak nie tylko naruszymy zasady obowiązują­cego ogrodowego savoir-vivre’u, ale wręcz wy­paczamy sens posiadania na własny użytek skrawka autentycznej przyrody.Przy zagospodarowywaniu działki należy pa­miętać o dobrze wybranym i urządzonym zespo­le jadalnym. Będzie on zbliżony w swych for­mach architektonicznych do omówionych już zes­połów wypoczynkowych.

KĄCIK DLA DZIECI

Kojec posiada swoją markizę chronią­cą przed nadmiernym nasłonecznieniem. Kącik wyposażony jest również w mały plastikowy zbior­nik z wodą.Rysunekprzedstawia zielony kącik dla dzieci nieco starszych, urządzony już w sposób bardziej urozmaicony. Oczywiście są to tylko luźne pro­pozycje, które mają inspirować czy wskazywać drogę do własnych poszukiwań.Chyba dobrze byłoby, żeby całą sprawę skon­sultować z maluchami, które w rezultacie będą użytkownikami i gospodarzami tego zakątka. Również należy wciągnąć ich do pracy. Wtedy wartość wychowawcza całego przedsięwzięcia będzie znacznie większa, a plenerowe zabawki staną się dla dzieci bardziej osobiste.

CIEKAWSZY SPRZĘT

Ciekawszym nato­miast sprzętem jest szeroka ława widoczna w głębi. Jest ona jednocześnie pojemną skrzynią, w której można ukryć wszystkie elementy „budo­wli” po demontażu. Zmieszczą się tam mebelki, i płachta, i słupki. Biorąc pod uwagę prostotę konstrukcji i łatwość demontażu, całe urządze­nie można ocenić jako podręczne i praktycz­ne.Następne rozwiązanie jest chyba jeszcze pro­stsze. Jak widać na rysunku, okazało się zbędne budowanie jakichkolwiek sztucznych czy natu­ralnych przesłon. Efekt odosobnienia zespołu wypoczynkowego uzyskano przez wykorzystanie ogrodzenia dzia. Tę naturalną obudo­wę uzupełnia brezentowa markiza.

ZIELONA ŚCIANA

Funkcja i sens takiej zielo­nej ściany są oczywiste. Budować ją powinniśmy tam, gdzie przestrzeń jest zbyt otwarta, przewie­wna i posiedzisko nasze nie posiada żadnego oparcia w naturalnym drzewostanie. Następne rozwiązanie różni się od omówionego poprzednio, pod względem formy i środków tech­nicznych, ale jego podstawowe intencje użytko­we są zbliżone .Widać tu również dążenie do oddzielenia zespo­łu rekreacyjnego i to – rzec można – za wszel­ką cenę. Nie wnikajmy, jakie powody skłaniać mogą do przyjęcia takiej postawy, w każdym ra­zie ażur zieleni okazał się tu zbyt umowną za­słoną.

DODATKOWE ROŚLINY

Powstają przy tym dodatkowe rośliny specjalnie dobrane czy wyjątkowo dekoracyjne możemy stworzyć im jednocześnie lepsze warunki wegetacji przez uszlachetnienie gieby. Może niezbyt ściśle urządzenia te nazywamy do­nicami. Są one bowiem nieprzenośne i na stałe związane z terenem. Można by je określić jako, niewielkie sztuczne podniesienia terenu odpo­wiednio obudowane i umocnione. Nie mając jednak w naszym leksykonie ogrodowym lepszejnazwy wypada nam zostać, przy tej niezbyt traf­nej nomenklaturze.Formy takich donic mogą być bardzo różne, nie­kiedy doić pomysłowe i dowcipne.Można budować je na przykład z pustaków stropowych czy drenów, albo rur kamionkowych.

SKALNY OGRÓD

Skarpa jest bowiem niczym innym jak ogrodem skalnym na podłużnej pochyłości terenu.Czas wreszcie na koronny przykład w tej rodzinie tematów’- mur oporowy o wysokości kilkudzie­sięciu centymetrów. Może to być, rzecz jasna, jedna płaszczyzna ściany kamiennej, my posta­rajmy się jednak uniknąć takiego jednolitego masywu, który w warunkach mniejszego ogródka czy działki wywołać może nieco przygniatające wrażenie i, jak mówią architekci, „wyjść ze ska­li”. Rozwiązanie nasze polegać będzie na dwu­częściowym , pokonaniu różnicy terenu. Powsta­nie w ten sposób jakby układ dwuschodkowy, w którym obok zasadniczej ściany wystąpi jeszcze niższy murek oporowy.

Pielęgnowanie

Dalsze pielęgnowanie roślin balkonowych polega przede wszystkim na podlewaniu. Nie można tu jednak podać żadnego sztywnego przepisu, ilość bowiem potrzebnej wody będzie zależała od wystawy, wielkości skrzynek oraz wymagań roślin. Niedostatek wody, poza więdnięciem i zahamowaniem wzrostu, powoduje przedwczesne kwitnienie. Rośliny zasuszone są skarłowaciałe, wydają kwiaty drobne i źle rozwinięte. Najodpowiedniejszą porą podlewania jest ranek lub wieczór, gdyż ziemia wówczas dokładniej nasiąka wodą. Podlewanie w upalne południe jest niepożądane, gdyż woda łatwo wyparowuje, a ziemia się zaskorupia. Do podlewania najlepiej używać konewki, pozwala ona bowiem i na zraszanie roślin (gdy założymy sitko), i na podlewanie tylko ziemi (gdy sitko zdejmiemy). konieczne nieraz, aby zapobiec chorobom. Sposoby zasilania roślin balkonowych są takie same. jak roślin doniczkowych. Rośliny w skrzynkach właściwie nie potrzebują pielenia, gdyż rzadko pojawiają się tu chwasty, warto natomiast od czasu do czasu spulchniać ziemię, aby zniszczyć skorupę tworzącą się często na powierzchni ziemi po deszczu lub obfitym podlaniu i w ten sposób ułatwić dostęp powietrza do korzeni oraz utrzymać zapas wody. Ponadto usuwamy wszystkie zeschnięte lub pożółkłe liście oraz przekwitłe kwiaty.

Sadzimy rośliny w następujący sposób

Jedną ręką robimy w ziemi dołek wielkości odpowiedniej do rozmiaru bryły korzeniowej, drugą zaś ręką wkładamy do niego roślinę tak, aby znajdowała się mniej więcej o 1 cm głębiej niż rosła poprzednio., Następnie obsypujemy ją dookoła ziemią, którą dokładnie ugniatamy. Po posadzeniu i podlaniu roślin warto całą powierzchnię ziemi w skrzynce pokryć 1—2-centymetrową warstwą mchu lub torfu, aby zapobiec zbyt szybkiemu wysychaniu. Świeżo posadzone rośliny są osłabione z powodu zmiany warunków, toteż musimy poświęcić im nieco starań. Przede wszystkim trzeba je regularnie podlewać i często spryskiwać. Podczas silnego nasłonecznienia konieczne jest cieniowanie. Spryskiwanie wpływa też bardzo dobrze na młode siewki, pamiętajmy tylko, aby tego zabiegu nie przeprowadzać w czasie silnego nasłonecznienia, ale i nie za późno, aby liście zdążyły obeschnąć przed wieczorem. W pierwszych dniach po posadzeniu należy również chronić rośliny przed nadmiernym nagrzewaniem przez promienie słoneczne. Najlepiej w południe okrywać je papierem. Zakorzenienie się roślin poznajemy po jedności i świeżej zieleni liści oraz po pojawieniu się nowego przyrostu.

W czym posadzimy rośliny balkonowe

Przy uprawie roślin balkonowych najważniejsze jest zapewnienie im odpowiednich naczyń, w których mają rosnąć. Najczęś- ściej używane są doniczki i skrzynki. Doniczki w tym wypadku są raczej niepraktyczne: Największą ich wadą jest zbyt mała pojemność, która nie pozwala zapewnić roślinie odpowiedniej ilości pokarmów. Roślinom balkonowym rosnącym w doniczkach grozi szybkie przesychanie bryły korzeniowej, gdyż cienkie, gliniane ścianki nagrzewają się bardzo szybko pod działaniem promieni słonecznych.  Rozmieszczenie doniczek na balkonie jest kłopotliwe, a co gorsza niebezpieczne, gdyż przy większym wietrze lub niewłaściwym ustawieniu może któraś z nich spaść na głowę przechodnia. Biorąc to wszystko pod uwagę lepiej od razu wyrzec się doniczek, robiąc wyjątek jedynie przy ozdabianiu wnętrz balkonów cofniętych w głąb budynku (tzn. otwartych tylko z jednej strony) lub w wypadku stosowania grubych krat. do których doniczki przytwierdza się mocno drutem. Najpopularniejsze do uprawy roślin balkonowych są ale już wkrótce mogą być wyparte przez skrzynki z tworzyw sztucznych. skrzynki drewniane. Skrzynki blaszane nie nadają się do tego celu, gdyż ścianki ich nagrzewają się bardzo szybko. Wielkość skrzynki zależy od rozmiarów balkonu, jego konstrukcji. wystawy oraz od rodzaju roślin, które będziemy uprawiać.

POMYSŁOWY WARIANT

Miejsce po­sadowienia ścianek bocznych na płycie betono­wej dodatkowo jest izolowane warstwą czystego lepiku. Jeśli rezygnujemy z odprowadzenia wody i liczy­my na wybieranie jej konewką, wtedy dobrze jest urządzić większy spadek podłogi, aby ułatwić czerpanie ostatnich litrów.Ostatni wariant jest dość pomysłowy i bardzo prosty. Do budowy sadzawki wykorzystamy duży krąg studzienny. Kłopoty konstrukcyjne zreduko­wane zostają w ten sposób jedynie do budowy dna . Zagłębiamy cały krąg, aż do wyrównania z poziomem terenu, jak czyniliśmy to przy budowie studni. Oczywiście usuwamy ziemię z obrębu kręgu. Na dno sypiemy warstwę tłucznia kamiennego I zalewamy betonem do łącznej grubości 12-15 cm. Ponadto dno uszczel­niamy 3 cm warstwą lepiku ze żwirem, szcze­gólnie troskliwie utykając zetknięcie z kręgiem.

ZBLIŻONY WARIANT

Następny, trzeci wariant zbliżony jest do poprze­dniego. Ściany i podłoga wykonane sq z kamie­nia łamanego, lepionego gliną . Grubość ścian poczynając od 40 cm rozszerza się nieco ku dołowi. Ściany można wzmocnić faszyną ple­cioną na pionowych palikach, wbitych uprzednio głęboko w ziemię. Wówczas grubość ścianki gti- nowo-kamiennej może być nieco cieńsza; nie­konieczne również staje się jej pochylenie. Wariant czwarty jest kompilacją . Podło­ga jest płytą betonową, zbrojoną o grubości 15 cm podobnie jak w rozwiązaniu klasycznym, pokrytą 3 cm warstwą mieszaniny lepiku, żwi­ru i piasku. Ścianki boczne 40—50 cm stoją na obrzeżach płyty i zbudowane są z kamienia ła­manego, łączonego zaprawą cementową, wzbo­gaconą środkami wodoodpornymi.

PODOBNY BASEN

A teraz podobny basen, może płytszy, wykonany systemem superoszczędnościowym .Ściany i podłogę wykładamy mieszaniną gli­ny ze żwirem i mocno ubijamy. Glina musi być czysta, bez żadnych domieszek. Ściany o grubo­ści 25 cm powinny rozszerzać się nieco ku doło­wi do 30-32 cm. Płaszczyzny zewnętrzne (cały czas ubijając) wyrównujemy bardzo starannie i oto sadzawka gotowa. Można jednak pójść nie­co dalej i wyłożyć całość nieprzezroczystą grubą folią plastykową, zespawaną według kształtu ba­senu. Obok gwarancji szczelności ułatwia to późniejsze oczyszczenie. W basenie takim, nie posiadającym odpływu, wymiana wody następu­je przez wyczerpywanie jej konewkami.

ZBROJENIE

Zbrojenie powinno się znaleźć bliżej zewnętrz* nych ścian basenu. W podłodze przewidzieć na­leży niewielki, niewidoczny dla oka spadek w kierunku odpływu wody.Punktem kulminacyjnym będzie wylanie betonu żwirowanego na podłogę i w formy ścian bocz­nych. Po stężeniu betonu rozbieramy szalowanie. Basem w stanie surowym gotów.Wykończenie może być różne. Klasyczną wykła­dzinę stanowi błękitna glazura, ale jeszcze wykwintniejsza będzie mozaika ceramiczna. Stoso­wać można także najróżniejsze układanki z ka­mienia i żwirów spajane bogatq zaprawą ce­mentową z dodatkiem substancji wodoodpornych. Jeśli już włożyliśmy tyle pracy i zachodu, trzeba zdobyć się jeszcze na oświetlenie wody, choćby bateryjnymi lampkami ukrytymi pod kamiennym zwieńczeniem basenu.

ODPŁYW WODY RURĄ

Woda będzie odpływała rurą, wiodącą do specjalnie przygotowanego dołu, wypełnio­nego tłuczniem. Dół ten jest oczywiście pokryty ziemią i nic na powierzchni nie zdradza jego obecności. Przy podłożu piaszczystym można zre­zygnować z dołu. Wtedy rurę odprowadzającą kończymy kilkoma rozchodzącymi się drenami, przez które spuszczona woda odpływa i wsiąka w grunt. Wracamy do wykopu. „Podłogę” wysypujemy 20 cm warstwą tłucznia, zalewamy betonem i wyrównujemy. Następna czynność to budowa dwustronnych deskowań (szalowań) dla ścian pionowych i jednocześnie założenie zbrojenia w deskowaniach pionowych i na wyrównanym już gruzobetonie podłogi. Deskowanie powinno prze­widzieć 20-25 cm grubość ścian, zbrojonych stalą 8-10 mm w rozstawie krzyżowym co 25 cm.

WODA NA DZIAŁCE

Tyle o doprowadzeniu wody na teren działki. Na­stępny problem to baseny i zbiorniki wodne. Sprawa nie jest prosta. Będziemy rozważać ją najpierw z technicznego punktu widzenia, póź­niej zajmiemy się problematyką przestrzenną i stroną rekreacyjną tego zagadnienia.Omówimy pięć wariantów technicznych, które można zastosować przy budowie niewielkich ba­senów, sadzawek i zbiorników.Zacznijmy od rozwiązania najbardziej klasycz­nego. Zorientujemy się w ten sposób, jak na­prawdę powinna wyglądać budowa niewielkiego, nawet stałego basenu bez ryzykownych uprosz­czeń i oszczędności .Pierwszą czynnością będzie dokonanie wykopu. Wykop powinien być szerszy i głębszy o 40 cm od zamierzonego basenu. Jednocześnie z wy­kopem przygotować należy odprowadzenie wody z basenu.

DUŻO BŁOTA

Jeśli tego błota jest już naprawdę bardzo dużo, możemy przestać kopać. Jeśli nie potrafimy wyleźć opie­rając się plecami o ściany studni, to skorzystać możemy ze sznurowej drobinki i tym sposobem nieprawdopodobnie umorusani wydostajemy się na piękny, słoneczny świat. Ostatnie czynności to położenie warstwy filtrującej na dnie studni — 10 cm piasku i 10 cm żwiru. Jeszcze przez jakiś czas wyciągać będziemy bardzo brudną wodę, potem będzie już coraz lepiej. Trzon studni jest skończony, teraz nastąpią roboty ciesielskie. Ostateczny efekt oglądamy na rysunku. Wyraźnie widoczna tam konstrukcja mechanizmu wyciągo­wego i zadaszenie nie wymagają komentarzy .Studnia nasza, która stoi na granicy dwu dzia­łek, ujęta niskim, również drewnianym ogrodze­niem, działa więc na obie strony. Wraz z ziele­nią tworzy bardzo sympatyczną I miłą dla oka całość.

MIEJSCE NA STUDNIĘ

W miejscu, gdzie pow­stać ma studnia, stawiamy krąg. Po czym wcho­dzimy do niego i zaczynamy kopać wyrzucając ziemię poza jego obręb. Czynimy to w ten spo­sób, aby podkopywać go równocześnie ze wszy­stkich stron. W rezultacie krqg zagłębia się po­woli razem z nami. A my kopiemy dalej. Kiedy górne obrzeże kręgu zrówna się z poziomem te­renu, trzeba nasunąć następny krąg na krąg już zagłębiony. Kopiemy dalej. Znów następny krąg stawiamy na dwóch poprzednich. W. pewnym mo­mencie orientujemy się, że stoimy w błocie I od­tąd wszystko już przestaje być takie zabawne, bo tego błota robi się coraz więcej. Ale skoro już zaczęliśmy, musimy kopać dalej. Teraz już ktoś stojący na górze musi wyciągać wiadra pełne brei, którą ładujemy na dole.

CZERPANIE Z WÓD PODZIEMNYCH

Sytuacja taka wymaga czerpa­nia wód podziemnych. Problem rozwiązują pom­py, tak zwane abisynki, wymagające fachowej instalacji. Zakładamy je wspólnie z sąsiadami, jak w poprzednim wypadku, albo fundujemy so­bie własną, jeśli planujemy jakiś większy roz­mach w inwestycjach wodnych.Trzeci wariant zaopatrzenia w wodę to… pocz­ciwa wypróbowana studnia — urządzenie najtań­sze i niezawodne. Wariant ten wybieramy w wy­padku stwierdzenia wysokiego stanu wód grun­towych. Czasem poziom tych wód jest tak wyso­ki, że na wybudowanie studni wystarczą 3-4 krę­gi. Ponieważ jest to jedyne „amatorskie” dojś­cie do wody, które osiągnąć można własnymi si­łami, bez pomocy fachowców, dlatego warto go omówić. Jedynym niezbędnym warunkiem technicznym jest odpowiednia „krzepa”.

SIEĆ WODOCIĄGOWA

Stawia się wtedy w narożach czterech dzia­łek zwykły hydrant z kranem, który umożliwia nie tylko podlewanie za pomocą węża, ale zasilać może również wszelkie zbiorniki i baseny. W ta­kiej sytuacji przeprowadzenie własnej odnogi i lokalizacja kranu w wybranym miejscu działki nie przedstawia już żadnych problemów. Prawdziwi znawcy widzą jednak ciemne strony takiego wężowego polewania. Przede wszystkim woda idąca bezpośrednio z sieci jest za zimna, a przy tym, zwłaszcza latem, zbyt chlorowana. Obie te wady eliminuje zbiornik, w którym taka magistracka woda ogrzewa się na słońcu i od­parowuje nadwyżki chloru. Jednak podlewanie jest wtedy bardziej kłopotliwe, bowiem odbywać się musi za pomocą konewki. Sieć wodociągowa nie wszędzie jednak dociera.