KOMINEK

U wylotu dobrze jest umieścić siatko­wy pochłaniacz iskier. Kominek zbudowany jest częściowo z kamienia (część cokołowa) i częściowo z cegły (trzon). Część ceglaną dobrze jest otynkować bardzo białym tynkiem, który nieregularnie znikałby w części kamiennej. Ukryjemy w ten sposób obec­ność cegły i jej niezbyt „czyste” połączenie z ka­mieniem, eksponując jedynie kamienną część budowli. Komin, jak widać, pomaga również w napięciu konstrukcji namiotowej przykrywającej całe. gospodarstwo. Warto słów kilka poświę­cić skrzyni-ławie, widocznej za stołem.

ZIELONA ŚCIANA

Funkcja i sens takiej zielo­nej ściany są oczywiste. Budować ją powinniśmy tam, gdzie przestrzeń jest zbyt otwarta, przewie­wna i posiedzisko nasze nie posiada żadnego oparcia w naturalnym drzewostanie. Następne rozwiązanie różni się od omówionego poprzednio, pod względem formy i środków tech­nicznych, ale jego podstawowe intencje użytko­we są zbliżone .Widać tu również dążenie do oddzielenia zespo­łu rekreacyjnego i to – rzec można – za wszel­ką cenę. Nie wnikajmy, jakie powody skłaniać mogą do przyjęcia takiej postawy, w każdym ra­zie ażur zieleni okazał się tu zbyt umowną za­słoną.

KONSTRUKCJA

Konstrukcja pudła – drewniana z ramiaków 6X4 cm, pokrytych poziomo ułożonymi deskami lub oszczędniej płytą wiórową pomalowaną farbą olejną lub nitro, zabezpieczającą płaszczyzny zewnętrzne przed szkodliwymi wpływami deszczo­wej wody. Zewnętrzne płaszczyzny drzwi mo żna spróbować pokryć białą płytą laminowaną Również płytą laminowaną zabezpieczamy dwu spadowy daszek, który bardzo chytrze ukrywam między belkami pergoli. Tylko dla naszej wiado mości kształt tego dachu został na rysunku za znaczony przerywaną linią. Kamienna podmu rowka wyposażona jest oczywiście w komplet izo lacji fundamentowych, które zabezpieczają nasz warsztat przed wilgocią gruntową. Chociaż całość zespołu ma formę dość przeko­nywającą, nie należy go zbytnio eksponować. Jego funkcja gospodarcza jest aż nadto wi­doczna.

Pielęgnowanie

Dalsze pielęgnowanie roślin balkonowych polega przede wszystkim na podlewaniu. Nie można tu jednak podać żadnego sztywnego przepisu, ilość bowiem potrzebnej wody będzie zależała od wystawy, wielkości skrzynek oraz wymagań roślin. Niedostatek wody, poza więdnięciem i zahamowaniem wzrostu, powoduje przedwczesne kwitnienie. Rośliny zasuszone są skarłowaciałe, wydają kwiaty drobne i źle rozwinięte. Najodpowiedniejszą porą podlewania jest ranek lub wieczór, gdyż ziemia wówczas dokładniej nasiąka wodą. Podlewanie w upalne południe jest niepożądane, gdyż woda łatwo wyparowuje, a ziemia się zaskorupia. Do podlewania najlepiej używać konewki, pozwala ona bowiem i na zraszanie roślin (gdy założymy sitko), i na podlewanie tylko ziemi (gdy sitko zdejmiemy). konieczne nieraz, aby zapobiec chorobom. Sposoby zasilania roślin balkonowych są takie same. jak roślin doniczkowych. Rośliny w skrzynkach właściwie nie potrzebują pielenia, gdyż rzadko pojawiają się tu chwasty, warto natomiast od czasu do czasu spulchniać ziemię, aby zniszczyć skorupę tworzącą się często na powierzchni ziemi po deszczu lub obfitym podlaniu i w ten sposób ułatwić dostęp powietrza do korzeni oraz utrzymać zapas wody. Ponadto usuwamy wszystkie zeschnięte lub pożółkłe liście oraz przekwitłe kwiaty.

Rośliny przebywające w mieszkaniu tylko w czasie kwitnienia

Po omówieniu roślin, które przez całe lata zdobią mieszkania, należy poświęcić parę słów roślinom doniczkowym goszczącym u nas tylko w czasie kwitnienia. Nie wszystkie z nich możemy wyprodukować w domu, często jest to zbyt kłopotliwe lub wymaga takich warunków, jakie panują tylko w szklarniach. Gdy jednak znajdzie się u nas np. kwitnący cyklamen czy prymula, należy zapewnić im jak najlepsze warunki. Możemy ją nawet zadołować w ogródku, w zacisznym i cienistym miejscu. Przez całe lato należy ją obficie podlewać i zraszać nawet dwa razy dziennie. Przez czerwiec i lipiec możemy zasilać ją co 10 dni mieszanką nawozów sztucznych (1 g mieszanki na 1 litr wody). Tak pielęgnowana może zakwitnąć w następnym roku wiosną. Rozmnażanie azalii w mieszkaniu jest kłopotliwe, gdyż ładne, obficie kwitnące okazy możemy otrzymać tylko w szklarni, a uprawa ich trwa kilka lat, toteż lepiej jest kupować te rośliny w kwiaciarni.

Tulipany papuzie o wyjątkowo dużych kwiatach i nieregularnych, wystrzępionych płatkach

Najczęściej spotykaną barwą jest różowa z zielonymi, wypukłymi naciekami i plamami. Kwitną one później niż tulipany poprzednich ras. Należą do najbardziej łubianych. W ostatnich latach hodowcy radzieccy zwrócili szczególną uwagę na dzikie tulipany pokrywające stepy Azji Środkowej i Krymu barwnym, czerwonożółtym kobiercem; krzyżują z nimi odmiany szlachetne aby uzyskać nowe. wartościowe rośliny. Obecnie łatwo już w sklepach ogrodniczych nabyć cebule tulipanów, z których możemy w domu otrzymać kwitnące rośliny. Jeżeli chcemy, aby zakwitły wcześnie w drugiej połowie zimy musimy wybrać odmiany nadające się do wczesnego pędzenia. Do takich należą tulipany z ras „Duc van Tol” oraz odmiany: „Brillant Star” — szkarłatna, „Couleur Cardinal” o kwiatach szkarłatnych z niebieskawą obwódką przy nasadzie płatków. „General de Wet” pomarańczowożółta i inne, przeważnie niewielkie, osadzone na krótkich, równych z liśćmi łodygach. Tulipany z rasy Darwina (np. (np. czerwono kwitnąca odmiana „Bartigon” lub „Pride of Haarlem”) nadają się do pędzenia w końcu lutego i w marcu. Kupując cebule musimy zwracać uwagę, aby były one dorodne (a więc aby miały więcej niż 12 cm obwodu) i pokryte zdrowymi, nie uszkodzonymi łuskami brązowej barwy. Do pędzenia na pierwszą połowę grudnia nadają się tylko cebule preparowane. Cebule tulipanów wsadzamy do doniczek z ziemią w okresie od połowy września do połowy października, zależy to zresztą od odmiany; wcześniej kwitnące np. w grudniu, sadzimy wcześniej, późno kwitnące odpowiednio później. Ziemię dajemy inspektową z domieszką darniowej i piasku; nie zapominamy także o położeniu drenażu (skorupek) na dnie doniczek. Cebul nie przysypujemy ziemią całkowicie, lecz wciskamy na taką głębokość, aby ich wierzchołki wystawały. Ponieważ po ukorzenieniu się cebula zostaje zawsze nieco wypchnięta, zalecane przez niektórych bardzo płytkie sadzenie nie jest wskazane.

KROKUS, SZAFRAN — Crocus

Piękny jest widok krokusów kwitnących w górach bardzo wczesną wiosną. Kto raz je widział, nie zapomni tatrzańskich hal okrytych kielichami delikatnych, liliowych kwiatów. Niestety jest ich w górach coraz mniej. Zniszczyli je ludzie, rwąc bezmyślnie, długo więc nieraz trzeba iść, żeby znaleźć dużą „krokusową polanę”. Obecnie krokusy są pod ochroną. Nie znaczy to, że nie można zobaczyć krokusów w miastach. Sprzedawane pod koniec zimy w kwiaciarniach bardzo niewiele się różnią od swych tatrzańskich „braci”. Bulwki tych roślin obecnie można nabyć we wszystkich większych sklepach ZNRiO i pobudzić do kwitnienia w domu. Są to odmiany ogrodowe, zwykle większe od krokusów dziko rosnących. Należą do nich m. in. „Early Perfection”, wczesny, o kwiatach ametystowofiołkowych i „Purpureus Grandiflorus”, fioletowy, o ładnym owalnym kształcie. Są też odmiany o kwiatach białych, np. „Jeanne D’Arc”, i żółtych, np. „Yellow Giant”. Bulwki krokusów sadzimy w październiku po kilka sztuk do płytkich doniczek lub glinianych misek, w mieszaninę ziemi liściowej albo inspektowej z piaskiem. Naczynia ustawiamy w chłodnej piwnicy i dopiero w styczniu przenosimy do mieszkania. W pokoju powinny stać niezbyt blisko pieca, najlepiej przy oknie, tak aby temperatura nie była wyższa niż 12 C. Zakwitają przeważnie po 3 tygodniach od chwili przeniesienia ich do mieszkania. Bulwki możemy użyć jeszcze raz do pędzenia, jeżeli postąpimy z nimi tak, jak z cebulkami przekwitłych tulipanów. Amatorom, którzy nie dysponują chłodną piwnicą lub nie mogą w mieszkaniu zapewnić odpowiednio niskiej temperatury, mają natomiast ogródek, można zaproponować przyspieszanie krokusów na późniejszą porę. W tym celu bulwki posadzone do miseczek dołuje się wraz z nimi na głębokości 5 cm (licząc od górnego brzegu miseczki). Na zimę ziemię nad zadołowanymi miseczkami przykrywa się warstwą liści. Wczesną wiosną, gdy w miejscu gdzie zadołowaliśmy miseczki pojawiają się czubki liści krokusów, naczynia wykopujemy i przenosimy na okno do mieszkania. Zakwitną co prawda niewiele wcześniej niż w ogrodzie, ale będą nastrojową dekoracją pokoju lub wielkanocnego stołu.

Uprawa złocieni drobnokwiatowych jest łatwiejsza

Rośliny te najlepiej rozmnażać przez sadzonkowanie odrostów korzeniowych. W tym celu wybieramy w jesieni ładny, dobrze wyrośnięty egzemplarz (w doniczce), a po przekwi- tnieniu ustawiamy go w chłodnym pomieszczeniu o temperaturze około 5 C. Polewamy bardzo niewiele, tylko tyle, aby roślina nie zwiędła. W styczniu lutym przenosimy ją do cieplejszego pokoju, o temperaturze znacznie wyższej, to jest około 15 C. Wiosną w doniczce obok rośliny matecznej ukazują się bladozielone niewielkie pędy. Gdy osiągną one długość około 5 cm oddzielamy je wraz z korzeniami i sadzimy do skrzynki z mieszaniną piasku i torfu; możemy też sadzić je od razu pojedynczo do małych doniczek o średnicy 8—9 cm. Zabieg ten przeprowadzamy zazwyczaj w końcu marca lub w początkach kwietnia. Do połowy maja trzymamy naczynia z sadzonkami w mieszkaniu na oknie. Gdy już się ukorzenią co następuje mniej więcej po 3 tygodniach od czasu sadzonkowania przesadzamy je do doniczek o średnicy 10—12 cm. W połowie maja przenosimy doniczki do ogródka, gdzie zagłębiamy (dołujemy je w ziemi). Jeżeli nie mamy ogródka lub działki, możemy je zadołować w skrzynce na balkonie. Trzymanie roślin nie zadołowanych jest niewłaściwe, ponieważ ziemia w doniczce szybko wysycha. Przez całe lato złocienie podlewamy, codziennie zraszamy, i co tydzień zasilamy gnojowicą lub nawozami sztucznymi. W czerwcu przesadzamy je do większych doniczek (o średnicy około 20 cm), w których już pozostaną.

PSIANKA — Solarium hendersonii

Jest to mały krzew wysokości 30—50 cm, uprawiany ze względu na ozdobne owocki pokrywające go po przekwitnieniu. Psianka pochodzi z południowej Brazylii, ma szarawe gałązki i podłużne, zazwyczaj nierównej wielkości liście osadzone parami. Kwitnie biało, lecz kwiaty, drobne i niepozorne, nie mają znaczenia zdobniczego. W jesieni na miejsce kwiatów pojawiają się kuliste, koralowoczerwone jagody wielkości wiśni, zdobiące rośliny przez całą zimę. Istnieje kilka odmian i mieszańców tej rośliny, różniących się wzrostem, barwą jagód oraz ich wielkością. Niektóre odmiany mają jagody duże, pomarańczowe lub szkarłatne, inne jagody wielkości grochu; są też odmiany karłowe (wysokości około 25 cm) o drobnych liściach. Jeżeli chcemy psiankę rozmnażać z nasion, które znajdują się w zdobiących roślinę jagodach, musimy je w marcu wysiać do skrzynki, a gdy będą miały 2—3 liście, przepikować do drugiej skrzynki, tak aby siewki były oddalone od siebie
5 cm. W czerwcu możemy je wysadzić (po 3 rośliny razem) do doniczek. Ponieważ ten sposób rozmnażania jest dość kłopotliwy ze względu na pikowanie, można rozmnażać tę roślinę przez sadzonkowanie na wiosnę. Psianka w lecie potrzebuje dużo słońca, powietrza i wody, w zimie natomiast należy trzymać ją w chłodniejszym, lecz widnym miejscu i podlewać w miarę wysychania ziemi. Uprawiamy ją w mieszaninie ziemi liściowej i inspektowej.

Doskonale nadaje się na balkony i do skrzynek przyokiennych

Dość rzadko spotykana jest obecnie pelargonia pachnąca, zwana też muszkatlem (Pelargonium odoratissimum), o dość dużych bardzo głęboko powycinanych, niemal ażurowych liściach. Wyrasta ona wysoko, a chociaż kwiaty jej są raczej niepozorne, ma duże znaczenie zdobnicze ze względu na liście, które wydzielają miłą woń. Rozmnażamy je przez sadzonkowanie. Sadzonki pelargonii pasiastych i bluszczolistnych sporządzamy w lutym i w marcu, po raz drugi zaś w sierpniu, z bocznych pędów tak, aby miały 6—10 cm długości. Zostawiamy na nich po 3—4 liście, pozostałe zaś obcinamy do połowy długości ogonka. Po ścięciu zostawiamy sadzonki na kilka godzin na powietrzu, w przeciwnym razie mogłyby zgnić. Następnie sadzimy do skrzynek z piaszczystą ziemią lub piaskiem i stawiamy na przeciąg 2—3 tygodni w widnym, lecz nie nasłonecznionym miejscu podlewając umiarkowanie. Po ukorzenieniu się przesadzamy je do doniczek, w ziemię inspektową lub kompostową. Pelargonie angielskie rozmnażamy tak samo, lecz po przekwitnięciu w sierpniu i sadzimy wprost do małych doniczek, z których później przesadzamy w ziemię kompostową z domieszką torfu. Najlepiej zakorzeniają się w temperaturze około 25c C. W początkach marca możemy rozpocząć zasilanie roztworem nawozów mineralnych lub gnojowicą co 10 dni.

  • Wymienione gatunki, z wyjątkiem pelargonii angielskich, nie wymagają specjalnie dobrej ziemi.
  • Wszystkie gatunki nie wymagają obfitego podlewania.
  • Wszystkie gatunki należy trzymać przez zimę w chłodnym pomieszczeniu o temperaturze 8—10 C. Jest to szczególnie ważne przy uprawie pelargonii angielskich, które muszą przebywać w takiej temperaturze co najmniej 6—8 tygodni, w przeciwnym bowiem razie nie zakwitną.
  • Pelargoniom możemy nadawać dowolne formy przez odpowiednie cięcie, które wykonujemy w okresie od połowy lutego do początku marca.

POMYSŁOWY WARIANT

Miejsce po­sadowienia ścianek bocznych na płycie betono­wej dodatkowo jest izolowane warstwą czystego lepiku. Jeśli rezygnujemy z odprowadzenia wody i liczy­my na wybieranie jej konewką, wtedy dobrze jest urządzić większy spadek podłogi, aby ułatwić czerpanie ostatnich litrów.Ostatni wariant jest dość pomysłowy i bardzo prosty. Do budowy sadzawki wykorzystamy duży krąg studzienny. Kłopoty konstrukcyjne zreduko­wane zostają w ten sposób jedynie do budowy dna . Zagłębiamy cały krąg, aż do wyrównania z poziomem terenu, jak czyniliśmy to przy budowie studni. Oczywiście usuwamy ziemię z obrębu kręgu. Na dno sypiemy warstwę tłucznia kamiennego I zalewamy betonem do łącznej grubości 12-15 cm. Ponadto dno uszczel­niamy 3 cm warstwą lepiku ze żwirem, szcze­gólnie troskliwie utykając zetknięcie z kręgiem.

ZBLIŻONY WARIANT

Następny, trzeci wariant zbliżony jest do poprze­dniego. Ściany i podłoga wykonane sq z kamie­nia łamanego, lepionego gliną . Grubość ścian poczynając od 40 cm rozszerza się nieco ku dołowi. Ściany można wzmocnić faszyną ple­cioną na pionowych palikach, wbitych uprzednio głęboko w ziemię. Wówczas grubość ścianki gti- nowo-kamiennej może być nieco cieńsza; nie­konieczne również staje się jej pochylenie. Wariant czwarty jest kompilacją . Podło­ga jest płytą betonową, zbrojoną o grubości 15 cm podobnie jak w rozwiązaniu klasycznym, pokrytą 3 cm warstwą mieszaniny lepiku, żwi­ru i piasku. Ścianki boczne 40—50 cm stoją na obrzeżach płyty i zbudowane są z kamienia ła­manego, łączonego zaprawą cementową, wzbo­gaconą środkami wodoodpornymi.

PODOBNY BASEN

A teraz podobny basen, może płytszy, wykonany systemem superoszczędnościowym .Ściany i podłogę wykładamy mieszaniną gli­ny ze żwirem i mocno ubijamy. Glina musi być czysta, bez żadnych domieszek. Ściany o grubo­ści 25 cm powinny rozszerzać się nieco ku doło­wi do 30-32 cm. Płaszczyzny zewnętrzne (cały czas ubijając) wyrównujemy bardzo starannie i oto sadzawka gotowa. Można jednak pójść nie­co dalej i wyłożyć całość nieprzezroczystą grubą folią plastykową, zespawaną według kształtu ba­senu. Obok gwarancji szczelności ułatwia to późniejsze oczyszczenie. W basenie takim, nie posiadającym odpływu, wymiana wody następu­je przez wyczerpywanie jej konewkami.

ZBROJENIE

Zbrojenie powinno się znaleźć bliżej zewnętrz* nych ścian basenu. W podłodze przewidzieć na­leży niewielki, niewidoczny dla oka spadek w kierunku odpływu wody.Punktem kulminacyjnym będzie wylanie betonu żwirowanego na podłogę i w formy ścian bocz­nych. Po stężeniu betonu rozbieramy szalowanie. Basem w stanie surowym gotów.Wykończenie może być różne. Klasyczną wykła­dzinę stanowi błękitna glazura, ale jeszcze wykwintniejsza będzie mozaika ceramiczna. Stoso­wać można także najróżniejsze układanki z ka­mienia i żwirów spajane bogatq zaprawą ce­mentową z dodatkiem substancji wodoodpornych. Jeśli już włożyliśmy tyle pracy i zachodu, trzeba zdobyć się jeszcze na oświetlenie wody, choćby bateryjnymi lampkami ukrytymi pod kamiennym zwieńczeniem basenu.

ODPŁYW WODY RURĄ

Woda będzie odpływała rurą, wiodącą do specjalnie przygotowanego dołu, wypełnio­nego tłuczniem. Dół ten jest oczywiście pokryty ziemią i nic na powierzchni nie zdradza jego obecności. Przy podłożu piaszczystym można zre­zygnować z dołu. Wtedy rurę odprowadzającą kończymy kilkoma rozchodzącymi się drenami, przez które spuszczona woda odpływa i wsiąka w grunt. Wracamy do wykopu. „Podłogę” wysypujemy 20 cm warstwą tłucznia, zalewamy betonem i wyrównujemy. Następna czynność to budowa dwustronnych deskowań (szalowań) dla ścian pionowych i jednocześnie założenie zbrojenia w deskowaniach pionowych i na wyrównanym już gruzobetonie podłogi. Deskowanie powinno prze­widzieć 20-25 cm grubość ścian, zbrojonych stalą 8-10 mm w rozstawie krzyżowym co 25 cm.

WODA NA DZIAŁCE

Tyle o doprowadzeniu wody na teren działki. Na­stępny problem to baseny i zbiorniki wodne. Sprawa nie jest prosta. Będziemy rozważać ją najpierw z technicznego punktu widzenia, póź­niej zajmiemy się problematyką przestrzenną i stroną rekreacyjną tego zagadnienia.Omówimy pięć wariantów technicznych, które można zastosować przy budowie niewielkich ba­senów, sadzawek i zbiorników.Zacznijmy od rozwiązania najbardziej klasycz­nego. Zorientujemy się w ten sposób, jak na­prawdę powinna wyglądać budowa niewielkiego, nawet stałego basenu bez ryzykownych uprosz­czeń i oszczędności .Pierwszą czynnością będzie dokonanie wykopu. Wykop powinien być szerszy i głębszy o 40 cm od zamierzonego basenu. Jednocześnie z wy­kopem przygotować należy odprowadzenie wody z basenu.

DUŻO BŁOTA

Jeśli tego błota jest już naprawdę bardzo dużo, możemy przestać kopać. Jeśli nie potrafimy wyleźć opie­rając się plecami o ściany studni, to skorzystać możemy ze sznurowej drobinki i tym sposobem nieprawdopodobnie umorusani wydostajemy się na piękny, słoneczny świat. Ostatnie czynności to położenie warstwy filtrującej na dnie studni — 10 cm piasku i 10 cm żwiru. Jeszcze przez jakiś czas wyciągać będziemy bardzo brudną wodę, potem będzie już coraz lepiej. Trzon studni jest skończony, teraz nastąpią roboty ciesielskie. Ostateczny efekt oglądamy na rysunku. Wyraźnie widoczna tam konstrukcja mechanizmu wyciągo­wego i zadaszenie nie wymagają komentarzy .Studnia nasza, która stoi na granicy dwu dzia­łek, ujęta niskim, również drewnianym ogrodze­niem, działa więc na obie strony. Wraz z ziele­nią tworzy bardzo sympatyczną I miłą dla oka całość.

MIEJSCE NA STUDNIĘ

W miejscu, gdzie pow­stać ma studnia, stawiamy krąg. Po czym wcho­dzimy do niego i zaczynamy kopać wyrzucając ziemię poza jego obręb. Czynimy to w ten spo­sób, aby podkopywać go równocześnie ze wszy­stkich stron. W rezultacie krqg zagłębia się po­woli razem z nami. A my kopiemy dalej. Kiedy górne obrzeże kręgu zrówna się z poziomem te­renu, trzeba nasunąć następny krąg na krąg już zagłębiony. Kopiemy dalej. Znów następny krąg stawiamy na dwóch poprzednich. W. pewnym mo­mencie orientujemy się, że stoimy w błocie I od­tąd wszystko już przestaje być takie zabawne, bo tego błota robi się coraz więcej. Ale skoro już zaczęliśmy, musimy kopać dalej. Teraz już ktoś stojący na górze musi wyciągać wiadra pełne brei, którą ładujemy na dole.

CZERPANIE Z WÓD PODZIEMNYCH

Sytuacja taka wymaga czerpa­nia wód podziemnych. Problem rozwiązują pom­py, tak zwane abisynki, wymagające fachowej instalacji. Zakładamy je wspólnie z sąsiadami, jak w poprzednim wypadku, albo fundujemy so­bie własną, jeśli planujemy jakiś większy roz­mach w inwestycjach wodnych.Trzeci wariant zaopatrzenia w wodę to… pocz­ciwa wypróbowana studnia — urządzenie najtań­sze i niezawodne. Wariant ten wybieramy w wy­padku stwierdzenia wysokiego stanu wód grun­towych. Czasem poziom tych wód jest tak wyso­ki, że na wybudowanie studni wystarczą 3-4 krę­gi. Ponieważ jest to jedyne „amatorskie” dojś­cie do wody, które osiągnąć można własnymi si­łami, bez pomocy fachowców, dlatego warto go omówić. Jedynym niezbędnym warunkiem technicznym jest odpowiednia „krzepa”.

SIEĆ WODOCIĄGOWA

Stawia się wtedy w narożach czterech dzia­łek zwykły hydrant z kranem, który umożliwia nie tylko podlewanie za pomocą węża, ale zasilać może również wszelkie zbiorniki i baseny. W ta­kiej sytuacji przeprowadzenie własnej odnogi i lokalizacja kranu w wybranym miejscu działki nie przedstawia już żadnych problemów. Prawdziwi znawcy widzą jednak ciemne strony takiego wężowego polewania. Przede wszystkim woda idąca bezpośrednio z sieci jest za zimna, a przy tym, zwłaszcza latem, zbyt chlorowana. Obie te wady eliminuje zbiornik, w którym taka magistracka woda ogrzewa się na słońcu i od­parowuje nadwyżki chloru. Jednak podlewanie jest wtedy bardziej kłopotliwe, bowiem odbywać się musi za pomocą konewki. Sieć wodociągowa nie wszędzie jednak dociera.