W NASZYM KĄCIKU

Mógłby ktoś słusznie zapytać, co w takim ra­zie stanie się z naszym kącikiem wypoczynko­wym, jeśli na przykład zabraknie nam w pobliżu jakiegoś lasu czy karczowiska, z którego tanim kosztem pościągać by można szczapy czy okrą­glaki na jego budowę?Sprawa jest oczywista. Pozostawiając niezmie­nione ogólnie założenie i układ postarajmy się nasz kącik wytchnienia rozwiązać wykorzystując inne, równie proste materiały. Oczywiście zmia­nom ulega konstrukcja poszczególnych elemen­tów, ale, być może, uda nam się osiągnąć po­dobny efekt użytkowy za pomocą innych nieco środków. Na rysunku widzimy takie właśnie alternatyw­ne rozwiązanie, w którym podobne mebelki mają o       wiele lżejszą, niemal ażurową konstrukcję

CYNIA WYTWORNA — Zinnia elegans

Cynie są najbardziej znane jako kwiaty cięte, ogólnie łubiane dzięki swej trwałości i pięknym barwom. Zdawałoby się, że rośliny te nie są odpowiednie do ozdabiania balkonów jako zbyt duże. Ostatnio jednak wyhodowano cynie karłowe, doskonale nadające się do skrzynek balkonowych, wyrastają bowiem do wysokości zaledwie 20—15 cm i tworzą zwarte, niemal kuliste krzaczki. Kwiaty ich o średnicy 4—6 cm odznaczają się równie ładnymi barwami, jak kwiaty cynii wysokich. Kwitną od połowy czerwca do jesieni. Cynia jest rośliną jednoroczną, trzeba ją jednak wysiewać wczesną wiosną w inspektach, toteż najlepiej kupować gotową rozsadę. Sadzimy je do skrzynek w połowie maja. Z dużą bryłą ziemi można przesadzać cynie nawet wtedy, gdy mają już pączki kwiatowe. Rośliny w skrzynkach należy sadzić w odległości 10—15 cm jedna od drugiej. Cynie uprawiamy na słonecznych balkonach w ziemi żyznej, inspektowej lub kompostowej, podlewamy umiarkowanie lub dość obficie, a od czasu do czasu zasilamy roztworem nawozów mineralnych czy gnojowicy.

AZALIA — Rhododendron simsii

Azalia jest rośliną powszechnie znaną. W zimie i wczesną wiosną podziwiamy jej piękne kwiaty, pojedyncze lub pełne, białe, purpurowe, jasnoczerwone i różowe o wielu delikatnych odcieniach. Dekoracyjne są też jej ciemnozielone skórzaste listki. Kwitnie w kwietniu—maju, a pędzona w szklarniach zakwita już w styczniu—lutym. Azalia pochodzi — wbrew nazwie „indica” (indyjska) z Chin i Japonii. Do Europy sprowadzona została na początku XIX wieku i obecnie w niektórych krajach, głównie w Belgii i w Niemczech, stanowi podstawę produkcji kwiaciarskiej. Roślina ta coraz częściej pojawia się w naszych mieszkaniach, gdyż dziś można ją nabyć w każdej kwiaciarni. Uważana  jest słusznie za jedną z najpiękniejszych kwitnących roślin doniczkowych, toteż warto dołożyć wszelkich starań, aby przyniesiona do domu rosła zdrowo i kwitła obficie. W czasie kwitnienia należy:  Trzymać ją z dala od pieca, i nie na słońcu, a na noc wynosić do chłodnego pomieszczenia, gdyż nie lubi ciepła i suchego powietrza. Podlewać codziennie, najlepiej miękką (to znaczy bez wapnia) wodą, przegotowaną łub deszczową. Gdy ma za mało wody, opanowują ją pasożyty, szybko traci liście i pączki kwiatowe, a nawet ginie. Jeżeli widzimy, że azalia zwiędła i nawet po podlaniu „nie przyszła do siebie”, powinniśmy ją wstawić z doniczką do miski z wodą i trzymać tam tak długo, aż bryła ziemi całkowicie przemoknie. Po przekwitnięciu trzeba usunąć resztki kwiatów, przyciąć wszystkie nadmiernie wydłużone gałązki i postawić roślinę w chłodnym, lecz widnym pomieszczeniu.

POMYSŁOWY WARIANT

Miejsce po­sadowienia ścianek bocznych na płycie betono­wej dodatkowo jest izolowane warstwą czystego lepiku. Jeśli rezygnujemy z odprowadzenia wody i liczy­my na wybieranie jej konewką, wtedy dobrze jest urządzić większy spadek podłogi, aby ułatwić czerpanie ostatnich litrów.Ostatni wariant jest dość pomysłowy i bardzo prosty. Do budowy sadzawki wykorzystamy duży krąg studzienny. Kłopoty konstrukcyjne zreduko­wane zostają w ten sposób jedynie do budowy dna . Zagłębiamy cały krąg, aż do wyrównania z poziomem terenu, jak czyniliśmy to przy budowie studni. Oczywiście usuwamy ziemię z obrębu kręgu. Na dno sypiemy warstwę tłucznia kamiennego I zalewamy betonem do łącznej grubości 12-15 cm. Ponadto dno uszczel­niamy 3 cm warstwą lepiku ze żwirem, szcze­gólnie troskliwie utykając zetknięcie z kręgiem.

ZBLIŻONY WARIANT

Następny, trzeci wariant zbliżony jest do poprze­dniego. Ściany i podłoga wykonane sq z kamie­nia łamanego, lepionego gliną . Grubość ścian poczynając od 40 cm rozszerza się nieco ku dołowi. Ściany można wzmocnić faszyną ple­cioną na pionowych palikach, wbitych uprzednio głęboko w ziemię. Wówczas grubość ścianki gti- nowo-kamiennej może być nieco cieńsza; nie­konieczne również staje się jej pochylenie. Wariant czwarty jest kompilacją . Podło­ga jest płytą betonową, zbrojoną o grubości 15 cm podobnie jak w rozwiązaniu klasycznym, pokrytą 3 cm warstwą mieszaniny lepiku, żwi­ru i piasku. Ścianki boczne 40—50 cm stoją na obrzeżach płyty i zbudowane są z kamienia ła­manego, łączonego zaprawą cementową, wzbo­gaconą środkami wodoodpornymi.

PODOBNY BASEN

A teraz podobny basen, może płytszy, wykonany systemem superoszczędnościowym .Ściany i podłogę wykładamy mieszaniną gli­ny ze żwirem i mocno ubijamy. Glina musi być czysta, bez żadnych domieszek. Ściany o grubo­ści 25 cm powinny rozszerzać się nieco ku doło­wi do 30-32 cm. Płaszczyzny zewnętrzne (cały czas ubijając) wyrównujemy bardzo starannie i oto sadzawka gotowa. Można jednak pójść nie­co dalej i wyłożyć całość nieprzezroczystą grubą folią plastykową, zespawaną według kształtu ba­senu. Obok gwarancji szczelności ułatwia to późniejsze oczyszczenie. W basenie takim, nie posiadającym odpływu, wymiana wody następu­je przez wyczerpywanie jej konewkami.

ZBROJENIE

Zbrojenie powinno się znaleźć bliżej zewnętrz* nych ścian basenu. W podłodze przewidzieć na­leży niewielki, niewidoczny dla oka spadek w kierunku odpływu wody.Punktem kulminacyjnym będzie wylanie betonu żwirowanego na podłogę i w formy ścian bocz­nych. Po stężeniu betonu rozbieramy szalowanie. Basem w stanie surowym gotów.Wykończenie może być różne. Klasyczną wykła­dzinę stanowi błękitna glazura, ale jeszcze wykwintniejsza będzie mozaika ceramiczna. Stoso­wać można także najróżniejsze układanki z ka­mienia i żwirów spajane bogatq zaprawą ce­mentową z dodatkiem substancji wodoodpornych. Jeśli już włożyliśmy tyle pracy i zachodu, trzeba zdobyć się jeszcze na oświetlenie wody, choćby bateryjnymi lampkami ukrytymi pod kamiennym zwieńczeniem basenu.

ODPŁYW WODY RURĄ

Woda będzie odpływała rurą, wiodącą do specjalnie przygotowanego dołu, wypełnio­nego tłuczniem. Dół ten jest oczywiście pokryty ziemią i nic na powierzchni nie zdradza jego obecności. Przy podłożu piaszczystym można zre­zygnować z dołu. Wtedy rurę odprowadzającą kończymy kilkoma rozchodzącymi się drenami, przez które spuszczona woda odpływa i wsiąka w grunt. Wracamy do wykopu. „Podłogę” wysypujemy 20 cm warstwą tłucznia, zalewamy betonem i wyrównujemy. Następna czynność to budowa dwustronnych deskowań (szalowań) dla ścian pionowych i jednocześnie założenie zbrojenia w deskowaniach pionowych i na wyrównanym już gruzobetonie podłogi. Deskowanie powinno prze­widzieć 20-25 cm grubość ścian, zbrojonych stalą 8-10 mm w rozstawie krzyżowym co 25 cm.

WODA NA DZIAŁCE

Tyle o doprowadzeniu wody na teren działki. Na­stępny problem to baseny i zbiorniki wodne. Sprawa nie jest prosta. Będziemy rozważać ją najpierw z technicznego punktu widzenia, póź­niej zajmiemy się problematyką przestrzenną i stroną rekreacyjną tego zagadnienia.Omówimy pięć wariantów technicznych, które można zastosować przy budowie niewielkich ba­senów, sadzawek i zbiorników.Zacznijmy od rozwiązania najbardziej klasycz­nego. Zorientujemy się w ten sposób, jak na­prawdę powinna wyglądać budowa niewielkiego, nawet stałego basenu bez ryzykownych uprosz­czeń i oszczędności .Pierwszą czynnością będzie dokonanie wykopu. Wykop powinien być szerszy i głębszy o 40 cm od zamierzonego basenu. Jednocześnie z wy­kopem przygotować należy odprowadzenie wody z basenu.

DUŻO BŁOTA

Jeśli tego błota jest już naprawdę bardzo dużo, możemy przestać kopać. Jeśli nie potrafimy wyleźć opie­rając się plecami o ściany studni, to skorzystać możemy ze sznurowej drobinki i tym sposobem nieprawdopodobnie umorusani wydostajemy się na piękny, słoneczny świat. Ostatnie czynności to położenie warstwy filtrującej na dnie studni — 10 cm piasku i 10 cm żwiru. Jeszcze przez jakiś czas wyciągać będziemy bardzo brudną wodę, potem będzie już coraz lepiej. Trzon studni jest skończony, teraz nastąpią roboty ciesielskie. Ostateczny efekt oglądamy na rysunku. Wyraźnie widoczna tam konstrukcja mechanizmu wyciągo­wego i zadaszenie nie wymagają komentarzy .Studnia nasza, która stoi na granicy dwu dzia­łek, ujęta niskim, również drewnianym ogrodze­niem, działa więc na obie strony. Wraz z ziele­nią tworzy bardzo sympatyczną I miłą dla oka całość.

MIEJSCE NA STUDNIĘ

W miejscu, gdzie pow­stać ma studnia, stawiamy krąg. Po czym wcho­dzimy do niego i zaczynamy kopać wyrzucając ziemię poza jego obręb. Czynimy to w ten spo­sób, aby podkopywać go równocześnie ze wszy­stkich stron. W rezultacie krqg zagłębia się po­woli razem z nami. A my kopiemy dalej. Kiedy górne obrzeże kręgu zrówna się z poziomem te­renu, trzeba nasunąć następny krąg na krąg już zagłębiony. Kopiemy dalej. Znów następny krąg stawiamy na dwóch poprzednich. W. pewnym mo­mencie orientujemy się, że stoimy w błocie I od­tąd wszystko już przestaje być takie zabawne, bo tego błota robi się coraz więcej. Ale skoro już zaczęliśmy, musimy kopać dalej. Teraz już ktoś stojący na górze musi wyciągać wiadra pełne brei, którą ładujemy na dole.

CZERPANIE Z WÓD PODZIEMNYCH

Sytuacja taka wymaga czerpa­nia wód podziemnych. Problem rozwiązują pom­py, tak zwane abisynki, wymagające fachowej instalacji. Zakładamy je wspólnie z sąsiadami, jak w poprzednim wypadku, albo fundujemy so­bie własną, jeśli planujemy jakiś większy roz­mach w inwestycjach wodnych.Trzeci wariant zaopatrzenia w wodę to… pocz­ciwa wypróbowana studnia — urządzenie najtań­sze i niezawodne. Wariant ten wybieramy w wy­padku stwierdzenia wysokiego stanu wód grun­towych. Czasem poziom tych wód jest tak wyso­ki, że na wybudowanie studni wystarczą 3-4 krę­gi. Ponieważ jest to jedyne „amatorskie” dojś­cie do wody, które osiągnąć można własnymi si­łami, bez pomocy fachowców, dlatego warto go omówić. Jedynym niezbędnym warunkiem technicznym jest odpowiednia „krzepa”.

SIEĆ WODOCIĄGOWA

Stawia się wtedy w narożach czterech dzia­łek zwykły hydrant z kranem, który umożliwia nie tylko podlewanie za pomocą węża, ale zasilać może również wszelkie zbiorniki i baseny. W ta­kiej sytuacji przeprowadzenie własnej odnogi i lokalizacja kranu w wybranym miejscu działki nie przedstawia już żadnych problemów. Prawdziwi znawcy widzą jednak ciemne strony takiego wężowego polewania. Przede wszystkim woda idąca bezpośrednio z sieci jest za zimna, a przy tym, zwłaszcza latem, zbyt chlorowana. Obie te wady eliminuje zbiornik, w którym taka magistracka woda ogrzewa się na słońcu i od­parowuje nadwyżki chloru. Jednak podlewanie jest wtedy bardziej kłopotliwe, bowiem odbywać się musi za pomocą konewki. Sieć wodociągowa nie wszędzie jednak dociera.